czwartek, 11 lutego 2016

Enteogenne afrodyzjaki, czyli pożądanie zintensyfikowanych zmysłów


W szóstym numerze TRANS/WIZJI ukazał się mój tekst o afrodyzjakach. Jako, że upłynęło już sporo czasu od jego ukazania, to zamieszczam go w całości poniżej. W piśmie tym ukazało się wiele interesujących materiałów, dlatego zachęcam wszystkich do kupna TUTAJ. Życzę przyjemnej lektury.

Afrodyzjaki to rośliny, przyprawy lub innego źródła substancje zwiększające popęd płciowy, a także używane w różnych rytuałach o charakterze seksualnym i erotycznym. Należy zaznaczyć, że istnieje pogląd o naturalnych afrodyzjakach, jakoby nie było ich zbyt wiele pod względem realnego i skutecznego działania na organizm ludzki. Pogląd ten bierze się z dość dużej rozbieżności w odbieraniu podstawowych zmysłów przez istoty ludzkie. Otóż każdy człowiek jest inny i tym samym nieco inaczej odbiera doznania seksualne, a także ma różne potrzeby, fantazje, zachcianki oraz wrażliwe na stymulacje punkty w ciele. Stąd wynika tak duża odmienność w działaniu naturalnych afrodyzjaków, których aktywność często określana  jest jako subtelna lub słaba. Jednak należy zaznaczyć, że w oficjalnej farmakologii lub farmakognozji rzadko do afrodyzjaków zalicza się substancje psychoaktywne, a w szczególności wyciągi z roślin enteogennych. Taki stan rzeczy podyktowany jest z reguły ich statusem prawnym. Jednakże to właśnie środki zmieniające świadomość najczęściej w znaczący sposób są w stanie modulować odbieranie przez ludzi przyjemności seksualnej i niektóre z nich mogą z powodzeniem być zaliczane do silnie i pewnie działających afrodyzjaków.

Ludzie postrzegają rzeczywistość pod kątem pięciu podstawowych zmysłów: wzroku, węchu, dotyku, smaku i słuchu. To właśnie synteza ich wszystkich wpływa na odbieranie bodźców ze świata zewnętrznego oraz kształtowanie wewnętrznych procesów mentalnych.  Poprzez czynniki środowiskowe (np. wychowanie), genetyczne, a także dojrzewanie każdy człowiek wyrabia w sobie nieco odmienne sposoby rozumienia i reagowania na bodźce o charakterze seksualnym. Nie jest tajemnicą, że enteogeny mogą zarówno sprzyjać, jak i wywoływać zupełnie przeciwną reakcję podczas zaangażowania w praktyki seksualne i erotyczne. Wynika to głównie ze zmienności jaką charakteryzują się tego typu substancje w działaniu na ludzki układ nerwowy. Każdy nieco inaczej będzie reagował po przyjęciu takiego środka. Z racji tego, że enteogenne afrodyzjaki są w stanie zwiększać intensywność wszystkich ludzkich zmysłów, a tym samym w sposób wyraźny wpływać na doznania płynące z rzeczywistości zewnętrznej oraz wewnętrznej, możemy śmiało powiedzieć, że mogą one stać się ważnym elementem tzw. "gier miłosnych". Pokazuje nam to zresztą historia używania w tym celu różnych roślinnych surowców już od czasów starożytności.

Właściwe w każdej niemal kulturze namierzono używanie substancji zmieniających świadomość i ich niebagatelny wpływ na kształtowanie, a także rozwój interakcji psychospołecznych. Należy pamiętać, że dawniej seks był o wiele ważniejszą częścią życia plemiennego, a nierzadko jego centralnym punktem lub główną rozrywką. Nic dziwnego, bowiem zbliżenia intymne to podstawowy budulec przetrwania gatunkowego i przedłużania rodu. Dlatego praktyki seksualne rozwijały się bardzo szybko, a wokół nich z niezwykłą intensywnością narastało coraz więcej technik, mitów, legend, złożoności czy wynaturzeń. Substancje psychoaktywne, które są w stanie modulować wszystkie ludzkie zmysły były więc bardzo pożądanymi środkami w rytuałach, inicjacjach i stosunkach seksualnych. Bardzo ważnym elementem potrzebnym do prawidłowego zadziałania psychodelicznych afrodyzjaków było rzecz jasna odpowiednie nastawienie i względna stabilność psychiczna osób zażywających. Niektóre z magicznych eliksirów miłości przetrwały do czasów współczesnych i świadomie lub nieświadomie nadal używane są w społeczeństwie, ale ogólnie można przyjąć, że sztuka konsumpcji enteogenów w celu wzbudzania seksualnych żądz została już zapomniana.

W jaki sposób działają afrodyzjaki? Przede wszystkim wpływają na receptory dopaminowe, serotoninowe, opioidowe, układ endokannabinoidowy, ukrwienie narządów płciowych, nasilają wydzielanie określonych neurotransmiterów oraz często zwiększają wrażliwość  konkretnych zmysłów. Enteogeny jako substancje, które najczęściej aktywują silniej lub słabiej większość z wyżej wymienionych obszarów ludzkiego układu nerwowego i fizjologii, były niezwykle cenione, a wieloletnia praktyka różnych kultur potwierdziła nierzadko ich zbawienny wpływ na jakość stosunków intymnych, a także różnego typu blokady i schorzenia o charakterze seksualnym. Do najstarszych środków afrodyzyjnych zaliczane są m.in. opium, konopie i wytwarzany z nich hasz, mikstury przyrządzane z roślin z rodziny psiankowatych (mandragora, pokrzyk, lulek, bieluń), agawa, aloes, wino i inne napoje na bazie alkoholu oraz tropikalne eliksiry medyczne np. Ayahuasca, zwana też "Pnączem dusz" lub "Lianą umarłych". Niektóre południowoamerykańskie farmakopee wymieniają główne działanie Yage jako afrodyzjaku. Poza tym meskalina zawarta w wielu gatunkach kaktusów również może być zaliczana jako silny środek zwiększający pobudliwość płciową poprzez intensyfikację zmysłów i jej wpływ na receptory związane z tzw. "układem nagrody" w systemie nerwowym.


Konopie

Jednymi z najstarszych afrodyzjaków o właściwościach zmieniających percepcje są niewątpliwie konopie, często referowane jako Cannabis sativa L. i Cannabis indica Lam. Do dziś palony susz konopny lub inne przetwory z żeńskich odmian tej rośliny (np. haszysz lub ekstrakt olejowy) są chętnie używane przez rzesze ludzi w celach rekreacyjnych, rytualnych, leczniczych, a także afrodyzyjnych. Co ciekawe najstarszy archeologiczny dowód używania konopi nie pochodzi z Azji, a z terenów dzisiejszych Niemiec, gdzie odnaleziono kwiaty, a także nasiona tej rośliny datowane na 7500 lat p.n.e. W germańsko-celtyckich grobach często znajdowano susz roślinny oraz ręcznie robione fajki do jego przyjmowania. Templariusze nazywali konopie "zielonym złotem" i posiadali własne receptury ich użycia w rytuałach okultystycznych. Konopie od blisko 3500 lat łączono z opioidami zawartymi w maku. Taka kombinacja uważana była za bardzo cenny i skuteczny afrodyzjak. Z konopiami łączy się wiele legend i mitów, głównie z krajów azjatyckich. Popularna ganja w niektórych kulturach Azji uważana jest nawet za pierwszy odkryty afrodyzjak i łączy się ją z legendą o Shivie i Parvati, ich boskim orgazmie uzyskanym dzięki zapaleniu ziela konopnego. Wiele tantrycznych tradycji stawia rytualne użycie konopi na bardzo ważnym miejscu w praktykach magiczno-miłosnych. Przetwory z rośliny wykorzystywane były przez szamanów lub adeptów różnych wschodnich magicznych ścieżek duchowych jako nieodzowne elementy ekstatycznych, transowych tańców, medytacji, kontemplacji i leczenia chorób. Współcześnie wiedza o konopiach wykładana jest w niemal wszystkich azjatyckich szkołach medycznych.

Farmakologia kannabinoidów, czyli głównych substancji aktywnych w roślinie została dość dobrze poznana. THC i CBD łączą się z receptorami w układzie endokannabinoidowym hamując wywtarzanie cAMP, przez co dochodzi do zmian w uwalnianiu hormonów i neuroprzekaźników. Oznacza to często zwiększone czucie ciała, a także wszelkich bodźców zewnętrznych np. dotyku, dźwięku oraz intensyfikacja zmysłu smaku. Wiele osób raportuje o wyostrzeniu wszystkich zmysłów, co spowodowane jest najprawdopodobniej zwiększonym napływem krwi do mózgu i zwiększeniem przewodnictwa sygnałów nerwowych w neuronach. Odkryto, że każde dziecko z mlekiem matki otrzymuje dawki endogennych kanabinoidów, które mają dość szczególny wpływ na tworzenie więzi między matką i potomstwem, a także działa na nie relaksująco, uspokajająco i ochronnie. Niektórzy badacze uważają, że to właśnie endogennie wytwarzane w ciałach kannabinoidy (np. anandamid i 2-arachidonyloglicerol) w okresie dzieciństwa sprawiają, że świat odbierany wówczas ma jakby otoczkę magii lub "płaszcza nieskończoności". Kiedy ludzie dorastają i zetkną się w okresie dojrzewania lub później z kannabinoidami zawartymi w roślinie, to mogą odczuwać euforię, poczucie bezpieczeństwa i podniecenie związane z rozpoznanymi wzorcami reagowania na substancje o podobnej strukturze, nabytymi we wczesnym i późniejszym dzieciństwie.

Technologie przyjmowania konopi udoskonalano lub modulowano na przestrzeni dziejów. W ten sposób powstawały eliksiry o dużej rozpiętości działania. Popularnym afrodyzjakiem był mleczny wyciąg alkoholowy z kwiatów konopi, do którego dodawano liście bielunia, suszone kapelusze muchomorów czerwonych, a także mleczko z wyciśniętych makówek. W ten sposób kannabinoidy, morfina i jej pochodne, muscymol, alkaloidy tropanowe tworzyły dość specyficzne związki synergiczne osiągając aktywność na receptorach kannabinoidowych, muskarynowych, opioidowych, działając także adrenergicznie. Odpowiednio dobrana dawka takiej mikstury mogła zadowolić wymagających praktyków magii seksualnej. Dawniej zaawansowani adepci tantry w Azji stosowali susz konopny, a także rozdrobnione liście Tojadu mocnego (Aconitum napellus L.), które przyjmowali w formie mieszanki do palenia. Indukowała ona bardzo silne efekty, rozgrzewając ciało, stymulując pracę niemal wszystkich narządów. Szereg innych surowców roślinnych było mieszanych z kwiatostanami konopi w celu pobudzenia czynności płciowych. Zaliczały się do nich popularne i pikantne przyprawy (kardamon, chili, pieprz) lub bulwiaste kłącza imbiru, kwiaty lawendy, ziele męczennicy, czy ziele damiany. Celem tego typu mikstur było najczęściej rozgrzanie ciała, wzmocnienie działania alkoholu, poprawienie ukrwienia narządów intymnych i ogólna poprawa lub uwrażliwienie odbierania sygnałów zmysłowych. Popularny mit głosi jednak, że młodzi kochankowie nie potrzebują afrodyzjaków, ponieważ prawdziwa, czysta namiętność wyzwala w organizmie wszelkie potrzebne procesy, które wyrażać się będą w całej sztuce kochania między ludzkimi istotami. Obejmuje ona powolne i niewinne poznawanie wzajemnych potrzeb i punktów rozkoszy w ciele. Afrodyzjaki są raczej zalecane małżeństwom w celu dodania pikanterii i magii ich miłosnym uniesieniom, aby stale podsycać ogień pożądania.


Ayahuasca

Coraz odważniej badana przez naukowców południowoamerykańska Ayahuasca, czyli rytualny wywar używany przez większość plemion zamieszkujących lasy deszczowe wokół Amazonki, jest jednym z podstawowych środków o działaniu afrodyzyjnym w medycynie tropikalnej. Przy czym aktywność ta wyraża się w wielu różnych aspektach. Tradycyjnie hoasca uznawana jest za lekarstwo dla duszy. Może wywołać ekstatyczne wizje unii z kosmosem i naturą, nierzadko też obrazy przesiąknięte symboliką o charakterze seksualnym. Często słyszy się o jej dobroczynnym wpływie na głębokie poznanie sztuki seksu jako magiczno-mistycznego transferu energii pomiędzy kochankami. Podczas moich obserwacji obrzędów ayahuascowych w peruwiańskich lasach deszczowych widywałem mężczyzn i kobiety, którzy przychodzili na ceremonie, aby rozwiązać problemy lub uleczyć choroby o podłożu seksualnym. Po spożyciu "Pnącza umarłych" często opisuje się doświadczenia telepatii, a także kontakty z różnymi istotami, również tymi jeszcze nienarodzonymi. Stąd też zauważyłem uczęszczające na rytuały kobiety w ciąży, które chciały porozumieć się ze swoim dzieckiem, dowiedzieć się jaki duch zasili ciało rozwijającego się płodu lub upewnić się, że dziecko jest zdrowe, a ciąża przebiegnie bez komplikacji.

Lokalne targowiska w Peru zwykle wypełnione są po brzegi przeróżnymi miksturami, które są poetykietowane jako niezawodne afrodyzjaki. Różnorodność fauny i flory Amazonii faktycznie sprawia, że istnieje tam wiele środków o takim działaniu. Do samej Ayahuasci, zależnie od tradycji lub receptury, dołączane są dodatkowe rośliny, które mają wzmocnić działanie głównego wywaru, a także ukierunkować go na aktywność np. afrodyzyjną. Niektóre z tych dodatków to m.in. Pfaffia iresinoides, Ceiba pentandra, Brugmansia spp., czy Ilex guayusa. Wielu uczestników ceremonii Yage raportowało o wybitnie seksualnych interakcjach z duchami lub żyjącymi fizycznie ludźmi poprzez niezwykle realistyczne wizje stosunków seksualnych. Raporty uwzględniają również pozbywanie się traum, blokad, niechęci i uwalniania prześladujących fantazji, które mogą zaburzać funkcjonowanie człowieka w życiu codziennym. Badania fMRI mózgu będącego pod wpływem Ayahuasci wykazały, że ten zawierający DMT i alkaloidy B-karbolinowe wywar, uruchamia pamięć starą, wzbudza dawno nieaktywne połączenia neuronalne, umożliwiając zaistnienie przestrzeni mózgowej wspierającej przepracowywanie nabytych problemów natury mentalnej. Ayahuasca tworzy też nowe łącza neuronalne zastępujące niesłużące wdruki. Dzięki temu doniosłość doświadczenia autentycznej ceremonii dosłownie zmienia struktury neuronalne, co trafnie można opisać w języku informatycznym, jako odświeżenie, reorganizacja lub aktualizacja psychoneurofizjologicznej bazy danych. Można śmiało rzec, że enteogeny niejako poszerzają standardową definicję afrodyzjaku, ponieważ nie tylko wpływają na zdolności płciowe, ale są w stanie zmieniać działanie mózgu do tego stopnia, że ktoś kto w wyniku różnych zdarzeń nie cierpiał do tej pory seksu, jest w stanie przeprogramować swój system nerwowy w taki sposób, że magia seksualna objawi się mu/jej w zupełnie nowy, ujmujący i transformujący psychikę sposób.


Meskalina

Zawarty w wielu gatunkach kaktusów związek o nazwie meskalina ma swoją długą tradycję jako ważny środek wizyjny i rytualny. Jest to również uznany enteogenny afrodyzjak. Aktywne wyciągi uzyskiwane m.in. z kaktusów gatunku Lophophora lub Trichocereus,  bogate w meskalinę powodowały często uczucie ekstazy, myślowe i emocjonalne orgie obrazów oraz długotrwałą erekcję. Ten pierwszy znany jako Pejotl, to najważniejszy środek rytuałów magicznych rdzennych mieszkańców Meksyku i wielu regionów Ameryki Środkowej. W zależności od dawki mógł pełnić rolę potężnego narzędzia zmieniającego świadomość, afrodyzjaka lub najczęściej wyrażał się poprzez jedną i drugą aktywność jednocześnie. Jeśli ceremonia z użyciem meskalinotwórczych kaktusów zawierała jasną intencję, była w stanie dotykać nawet głębokich problemów o charakterze seksualnym. Uczestnicy tego typu rytuałów mogli dotrzeć do źródeł swoich blokad lub niezdrowych fantazji i ostatecznie uwolnić się od nich. Badacze spotykali się także ze zwyczajem zjadania wysuszonych guzików pejotlowych przez kobiety w ciąży, które wierzyły, że będą one miały ochronny wpływ na rozwój płodu oraz dziecko po kontakcie ze świętym sokiem z kaktusa urodzi się ponadprzeciętnie inteligentne, a nawet z predyspozycjami do zostania szamanem.

Osoby, które znają się na halucynogennych kaktusach i eksperymentowały z wyciągami lub ekstraktami zauważyły, że nawet małe dawki często wywierały wpływ afrodyzyjny. Przykładowo kaktus rodzaju Trichocereus wyglądem przypomina pnącego się do góry penisa. Przetwory z niego sporządzane nierzadko powodowały długotrwałą erekcję i silne podniecenie seksualne. Co za tym idzie odpowiednia dawka prawidłowo sporządzonego wyciągu może zapewnić wysoką sprawność seksualną na wiele godzin. Natomiast u kobiet kaktusowe wyciągi powodować mogą erekcję łechtaczki i zwiększone podniecenie. Na taką aktywność ma wpływ nie tylko meskalina, a także szereg satelickich alkaloidów obecnych w materiałach kaktusowych np. rozgrzewająca ciało hordenina. Północnoamerykańscy Indianie mają szereg innych roślin zawierających meskalinę lub inne pochodne fenetylaminowe, które często opisywane są jako tradycyjne afrodyzjaki.

Jeśli już jesteśmy przy Ameryce Północnej to nie sposób nie wspomnieć o fermentowanych napojach alkoholowych z różnych gatunków agawy (Agave spp.) zwanych m.in. pod nazwami mescal, wino meskalowe, tequila lub pulque. Najbardziej pożądane są napoje alkoholowe z zakonserwowanymi larwami (gusano de mescal) żyjącymi w agawach. Larwom przypisywane są właściwości odurzające i zwiększające pobudliwość płciową, które zostają uwolnione do alkoholu i wzmacniają działanie takowych mikstur. Literatura etnobotaniczna i antropologiczna często łączy agawy, zamieszkujące je larwy oraz tequilę z seksem i erotyzmem.

Związek meskaliny, która jest podchodną fenetylaminową, ze sferami intymnymi człowieka, ma uzasadnienie farmakologiczne. B-fenyloetyloamina to endogennie produkowany w naszych ciałach związek, któremu przypisuje się uczestnictwo w tzw. "chemii miłości". Kiedy zakochujemy się w kimś, nasze organizmy produkują podwyższone ilości tego enteo-empatogenu, który odpowiedzialny jest m.in. za poczucie lekkości w ciele, "motylki w brzuchu" i euforyczny stan świadomości, kiedy niemal czujemy, że możemy latać nad ziemią. Substancja ta również idealizuje w naszych oczach partnera, co z czasem, w większości związków ulega dynamicznym zmianom. Dlatego kiedy nastąpi faza opadania poziomu fenetylamin w ustroju wówczas świadome zaakceptowanie wzajemnych wad i niedoskonałości, a także podtrzymywanie namiętności, jest uznawane za kluczowy element w utrzymaniu związku w zdrowej kondycji. Dlatego rytuały pejotlowe, a także materiały roślinne zawierające meskalinę lub inne substancje o rdzeniu fenetylaminowym, uznawane są za potężne afrodyzjaki. Nie bez powodu mówi się, że po prawidłowym ceremoniale meskalinowym można ponownie zakochać się w życiu lub zrozumieć wiele aspektów swojego postępowania. Ostatecznie wiedza rdzennych społeczności została wielopłaszczyznowo zweryfikowana przez akademicką naukę. Nieraz okazywało się, że prymitywne kultury posiadały intuicyjną wiedzę o prawidłowym użyciu ogromnej ilości środków naturalnych w celu wzbudzenia pożądanej aktywności. Dlatego należy im się szacunek, gdyż metodą prób i błędów pionierzy przecierali szlaki współczesnej etnofarmakologii i farmakognozji.


PODSUMOWANIE

Jak łatwo się domyśleć jedynie zahaczyliśmy o zagadnienie enteogennych afrodyzjaków. Roślin, grzybów i innych źródeł substancji o takowym charakterze jest mnóstwo. Każda farmakopea zawiera wiele surowców o wszechstronnym działaniu na czynności płciowe i intymne. Jedną z głównych funkcji świata natury jest umożliwianie sukcesywnej reprodukcji i replikowania genów. Nic zatem dziwnego, że w toku ewolucji wykształciło się spektrum substancji wspierających proces przedłużania gatunku. Inżynieria społeczna szybko zaadoptowała tego typu substancje i uczyniła z nich nie tylko efektywne środki urozmaicające praktyki erotyczne, ale również cenione leki przeciwko zaburzeniom seksualnym i problemom z zajściem w ciąże. Warto też pamiętać, że od zarania dziejów z seksualnością człowieka ściśle powiązany był jej wpływ na rozwój wyobraźni i wewnętrznej wrażliwości. Nie ulega wątpliwości, że to właśnie wyobraźnia jest tutaj kluczowym elementem. Bujnie działająca wyobraźnia w zdrowym ciele będzie wyjątkowo wrażliwa na wszelkie zewnętrzne środki afrodyzyjne. Ciało jest naszą świątynią i odpowiednia jego higiena mentalna oraz fizyczna, skutkuje udanym współżyciem seksualnym. W dobie rozpowszechniania pornografii w niemal każdym elemencie popkultury, różne wschodnie lub rdzenne indiańskie tradycje przypominają nam, że seks może być w pełni magicznym, mistycznym i duchowym doznaniem. To energetyczna unia między dwoma ciałami, w których krąży życie i świadomość. Według tantry i taoizmu poprzez magię rytuałów seksualnych możliwe jest dotarcie do głębszych przejawów świadomości i duchowej ekstazy. Analiza działania enteogennych afrodyzjaków i ich historyczny kontekst, pozwala nam pamiętać, że seks i erotykę można zmienić w sztukę... sztukę zintensyfikowanych zmysłów, pożądania i świadomego kierowania energią seksualną. Choć na całym świecie biosfera wykształciła mnóstwo substancji wpływających na sferę intymną, to właśnie enteogeny na zawsze rozszerzyły definicje afrodyzjaków, wykraczając daleko poza czysto fizjologiczne efekty, dotykając głębokich pokładów ludzkiej podświadomości i procesów nawykowych, mentalnych, a nawet genetycznych stojących u podstawy wyrażanej jednostkowo, szeroko pojętej seksualności przez każdą istotę ludzką.

poniedziałek, 15 września 2014

Właściwości fitofarmakologiczne i enteogenne wybranych roślin tropanotwórczych z rodziny psiankowatych

Tekst ten pojawił się pierwotnie na łamach nowego numeru TRANS/WIZJI, który można nabyć TUTAJ. Dostałem jednak zgodę na jego zamieszczenie po upłynięciu ustalonego czasu od publikacji, zatem wklejam go tutaj dla tych wszystkich, którzy z różnych względów nie kupią pisma, a są ciekawi zagadnienia przedstawionego poniżej. 

Rodzina psiankowatych w świecie roślin jest jedną z bardziej charakterystycznych grup botanicznych. Ze względu na właściwości swoich podopiecznych oraz historię ich używania przez różne kultury, dorobiła się wdzięcznej nazwy "nocne cienie". W dość klarowny sposób przydomek ten odwołuje się zarówno do działania, jak i rytuałów, w które przedstawiciele gatunku ludzkiego angażowali rośliny z grupy Solanaceae na przestrzeni co najmniej tysięcy lat.

Mówiąc o rodzinie psiankowatych z reguły mamy na myśli 16 głównych rodzajów roślin, które wytwarzają alkaloidy tropanowe i dodatkowe substancje chemiczne o podobnej strukturze i właściwościach. Aczkolwiek do celów rytualnych i wizyjnych wykorzystywano głównie 8 rodzajów, które wykształcały w sobie odpowiednie stężenia tropanów m.in. hioscyjaminę, skopolaminę i atropinę (d,l-hioscyjaminę). Do owej elity należały gatunki: 1) Atropa; 2) Datura; 3) Brugmansia; 4) Latua; 5) Madragora; 6) Hyoscyamus; 7) Methysticodendron; 8) Solandra. Niektórzy badacze uwzględniali jeszcze cztery kolejne gatunki: Brunfelsia, Iochroma, Petunia i Nicotiana. Pozostaje w tym temacie wiele niedopowiedzeń i przypuszczeń, ale dokładna analiza chemiczna i etnobotaniczna roślin z rodziny psiankowatych, pozwoliła na stworzenie, przynajmniej częściowo, spójnego profilu medycznego i enteogenicznego surowców tropanotwórczych.

Jednym z bardziej znanych "nocnych cieni" jest Atropa belladonna L. (Pokrzyk wilcza jagoda), od której atropina i ogólnie alkaloidy tropanowe wzięły swą nazwę. Ten wieloletni i dziko rosnący w Polsce krzew był szeroko używany w medycynie ludowej średniowiecznej Europy oraz znany był jako jeden z głównych składników tzw. "maści czarownic", czyli mikstur, eliksirów, które były wykorzystywane do celów enteogenicznych przez wiedźmy lub wiedźminów żyjących w tamtych czasach. Pokrzyk był typowo kobiecą rośliną i stąd zawdzięcza drugi człon nazwy: belladonna - piękna pani. Kobiety używały wyciągi z pokrzyku w celach magicznych m.in. aby zwiększyć swój wdzięk i piękno lub sprawować większą władzę nad mężczyznami. Prześladowania kobiet zaangażowanych w magię miały swoje podłoże również w ogólnym strachu przed "opętaniem" męskiej energii na rzecz żeńskiej siły życiowej. W antycznej Grecji dobrze znano potencjał tej rośliny i prawdopodobnie dodawano ją do legendarnego eliksiru młodości i potencji. Do dziś w niektórych krajach Afryki (szczególnie w Maroko) pokrzyk używany jest jako afrodyzjak i stymulant funkcji kognitywnych. A. belladonna zawiera około 0,4-0,5% alkaloidów tropanowych w liściach oraz 0,8-0,9% w nasionach. Główną substancją odpowiedzialną za efekty wizyjne jest (-)-hioscyjamina i atropina, przy czym atropina ma działanie dwukrotnie słabsze niż hioscyjamina. Z liści i korzeni rośliny sporządza się leki farmakopealne: ekstrakty, nalewki i intrakty. Jednak ich używanie odbywa się pod ścisłymi zaleceniami lekarza, ponieważ alkaloidy tropanowe są silnie toksyczne dla organizmu ludzkiego. Notuje się wiele zatruć, a nawet przypadków śmiertelnych spowodowanych nierozważnym lub nieumiejętnym zastosowaniem surowców z rodziny psiankowatych.

Aby zrozumieć działanie roślin tropanotwórczych należy przyjrzeć się dokładniej substancjom wytwarzanym przez omawiane surowce. Alkaloidy tropanowe to pochodne tropanu, który jest produktem kondensacji pierścienia pirolidyny i piperydyny. Najbardziej aktywna jest hioscyjamina w różnych chemicznych formach (w Solanaceae występuje pierwotnie jako lewoskrętna L-hioscyjamina). Szczególnie należy wspomnieć tutaj o atropinie, która jest racemiczną odmianą hioscyjaminy. Atropina jest parasympatykolitykiem, co oznacza, że poraża układ przywspółczulny. Blokuje receptory cholinergiczne N i M, będąc antagonistą acetylocholiny. Objawia się to wielokierunkowo m.in. poprzez zahamowanie wydzielania potu, śluzu, soku żołądkowego, czy rozszerzenie źrenicy oka. Porażając zakończenia nerwu błędnego przyspiesza czynności serca, zmniejsza tonus mięśni gładkich pęcherzyka żółciowego, pęcherza moczowego i jelit. W większych dawkach działa pobudzająco na ośrodkowy układ nerwowy i prowadzi do wywołania halucynacji i stanów wizyjnych przez zaburzenie gospodarki cholinergicznej i adrenergicznej w mózgu. Innym wysoce aktywnym tropanem jest skopolamina, która w odróżnieniu od atropiny wywiera działanie depresyjne na czynności autonomiczne i psychomotoryczne układu nerwowego.

Nie wiadomo do końca w jaki sposób psiankowate produkują w mózgu ludzkim zmienione stany świadomości. Halucynacje i wizje wydobywające się pod wpływem roślin z tej grupy są często opisywane jako mroczne, przerażające i prowadzące do obłędu. Istnieje dość powszechna teoria mówiąca, że "nocne cienie" w dawkach psychoaktywnych wydobywają z podświadomości lub kolektywu ludzkiego zbiorowego pola informacyjnego, wszystko to co wiąże się z ciemną stroną naszej psychiki. Niektórzy uważają, że jest to doświadczenie oczyszczające, wzmacniające i uczące pokory, ale znanych jest wiele przypadków niszczącego wpływu dawek enteogenicznych na układ nerwowy i ogólnie fizjologię człowieka. Oprócz nieprzyjemnych doznań cielesnych, raportowano o bardzo ciężkich wizjach nacechowanych wybitnie demonicznym charakterem (np. zwykłe przedmioty zmieniające się w ołtarze płaczących dzieci; napotykanie bytów przybierających postaci starosłowiańskich demonów). Nieodpowiednie dobranie dawki skutkuje zaburzeniami rytmu serca, przełykania śliny i zablokowaniem receptorów w obwodzie cholinergicznym i adrenergicznym, co może w następstwie już po jednorazowej aplikacji wysokiej dawki doprowadzić do trwałych uszkodzeń układu nerwowego oraz mięśnia sercowego. Znane są przypadki śmiertelnego przedawkowania alkaloidów tropanowych oraz poważne wypadki spowodowane silnymi halucynacjami. Warto nadmienić, że indukowane przez tropany halucynacje są w umyśle tripującego na tyle realne, że racjonalne odróżnienie jej od neutralnej rzeczywistości, jest zwykle ekstremalnie utrudnione. Sama skopolamina była wykorzystywana przez niemieckich żołnierzy do wymuszania zeznań (podobne zastosowanie miała bulbokapnina). Biorąc pod uwagę koncepcję istnienia pól morfogenetycznych, na których każde wydarzenie zostawia odcisk energetyczny w postaci informacji kwantowej, to można domyślać się dlaczego alkaloidy tropanowe otacza mroczna mgiełka tajemnicy.

Kolejnym dobrze poznanym "nocnym cieniem" jest Datura stramonium L. (Bieluń dziędzierzawa). To jednoroczna roślina zielna pochodząca z Ameryki Środkowej. Lubi gleby zasobne w potas, jest synantropijna i występuje w Polsce zazwyczaj w kilku odmianach oraz gatunkach. Bieluń jest objęty farmakopeą polską, gdzie surowcem leczniczym są liście zbierane w okresie kwitnienia i owocowania rośliny. Zawiera koncentrację 0,2-0,6% tropanów, z czego głównymi aktywnymi komponentami jest lewoskrętna (-)- hioscyjamina, skopolamina (zwykle w stosunku 2:1), meteloidyna, atropamina, skopina, nikotyna i inne. Najwyższe stężenia alkaloidów występują w nasionach owocujących kolczastych główek, gdzie dochodzą nawet do 1%. Wysokie stężenia (1,2-1,5%) występują również w nasionach innych gatunków: Datura metel L. oraz Datura innoxia Mill.

Bieluń był dość szeroko rozpowszechnioną rośliną leczniczą i enteogeniczną w Nowym i Starym Świecie. Datura metel pod nazwią dutra lub dhatura była używana w Indiach jako środek enteogenny, głównie afrodyzjak oraz do rzucania uroków lub powstrzymywania wrogów. Czasem inny gatunek bielunia dodawano do kavy na wyspach Fiji. W Afryce różne gatunki mieszano z winem i piwem, a w starożytnym Meksyku pod nazwą toloache pełniły rolę enteogenu lub dodatków do innych roślin magicznych. Wśród wielu plemion indiańskich Ameryki Środkowej i Północnej stwierdzono rytualne użycie bielunia (głównie Datura meteloides, Datura wrightii i innych gatunków). Niektórzy badacze przypuszczają, że malowidła kalifornijskie Chumash datowane na 5000 lat reprezentują enteogeniczne użycie bielunia. W średniowiecznej Europie nasiona i liście datury wykorzystywano do celów dywinacyjnych i czarnomagicznych rytuałów okultystycznych. Najprawdopodobniej wchodziły w skład "latającego" smarowidła czarownic, które to aplikowały sporządzony preparat w miejsca na ciele, gdzie znajduje się najcieńsza błona śluzowa umożliwiająca szybkie i efektywne wchłonięcie alkaloidów do ustroju. Jest wiele koncepcji na to czym osławiona "maść czarownic" była. Osobiście stawiałbym na mieszaninę różnych gatunków psiankowatych (bieluń, pokrzyk, lulek, lulecznica, miechunka, psianka) z glistnikiem jaskółczym zielem (Chelidonium majus) i w niektórych recepturach, być może nawet z muchomorem czerwonym (Amanita muscaria) i/lub łysiczką lancetowatą (Psylocybe semilanceata). Zażycie takiej mikstury powodowało głębokie stany zmienionej świadomości, a symbol lecącej na miotle czarownicy najprawdopodobniej ma swoje podłoże w efektach wywołanych między innymi alkaloidami tropanowymi.

Wśród wielu tradycji plemion dorzecza Amazonii w Peru, Ekwadorze, czy Brazylii natknięto się na rytualne, enteogeniczne wykorzystanie różnych gatunków roślin psiankowatych m.in. tropikalnych gatunków bielunia Brugmansia, przedstawicieli gatunków Brunfelsia lub bogatą w alkaloidy tropanowe roślinę z gatunku Teleostachya lanceolata (Acanthaceae), zwaną pod nazwami Toé Negro czy Maricahua. Surowce te stosowano jako halucynogeny osobno lub w formie dodatku do innych magicznych mikstur. W wielu tradycjach plemiennych rośliny tropanotwórcze miksowano ze świętą amazońską herbatą o nazwie Ayahuasca, w której głównymi składnikami były B-karboliny i dimetylotryptamina. Farmakologia łączenia alkaloidów tropanowych z tryptaminami i inhibitorami MAO nie jest dobrze poznana, ale może prowadzić do poważnych i trwałych uszkodzeń układu nerwowego i fizjologii organizmu ludzkiego. Znane są śmiertelne przypadki osób, które brały udział w ceremonii lub ceremoniach i przyjęły wzbogaconą "tropanową Ayahuascę". Podczas moich badań w dorzeczu Amazonii natknąłem się na wiele przypadków pomieszania zmysłów lub poważnych uszkodzeń mózgu wynikłych z uczestnictwa w tego typu ceremoniach lub czarnomagicznych rytuałach. Zejścia śmiertelne i uszkodzenia fizjologii zazwyczaj wiązały się z destrukcyjnym wpływem przedawkowania alkaloidów tropanowych na mięsień sercowy (zawał), ośrodki pamięci długo i krótkotrwałej oraz inne problemy wynikające z uszkodzeń w obwodach cholinergicznych i adrenergicznych. Zebrałem również raporty sugerujące, że mieszanie Ayahuasci i alkaloidów tropanowych indukuje demoniczny charakter doświadczenia Yage, gdzie psychonauta ma wrażenie przyciągania lub wessania w mroczne poziomy astralu szamańskiego i rozgrywające się tam bitwy między "dobrem" i "złem", siłami "jasności" i "ciemności". W celach wizyjnych niektórzy szamani decydowali się przyjąć sam stężony ekstrakt z Nicotiana rustica, miejscowego "świętego tytoniu" o nazwie Mapacho.

W Polsce najbardziej powszechną enteogenną częścią Datury są nasiona. Wielu amatorów lub doświadczonych psychonautów przyjmuje z różnych pobudek i w różnych okolicznościach nasiona bielunia w celu wzbudzenia halucynacji i wizji. Rozpiętość tych doświadczeń jest bardzo duża: od przerażających i niebezpiecznych dla zdrowia, do ciekawych, pouczających i względnie spokojnych. Znane są przypadki hospitalizacji, wybuchów paranoi, problemów fizjologicznych (głównie z układem krążenia) lub trwałych zmian w psychice (poczucie bezsensu, apatia, problemy z koncentracją, pamięcią i normalnym dostosowaniem do życia w społeczeństwie). Niektórzy doświadczają kontaktów z obcymi bytami, również o charakterze seksualnym, często brutalnym. Wizje mogą także przybrać charakter pouczających np. wizja układu oddechowego atakowanego przez astmę, a należy przypomnieć, że oficjalnie liście bielunia są środkiem przeciw dychawicy oskrzelowej. W moich licznych eksperymentach zauważyłem słuszność w używaniu zewnętrznie wyciągów alkoholowych z nasion bielunia (najlepiej w połączeniu z ekstraktem korzeniowym żywokostu) jako okład przy różnego rodzaju stłuczeniach, ukąszeniach, zapaleniach mięśni, stawów, bóli reumatycznych lub jako lek przyspieszający gojenie ran i złamań.

Innym cennym przedstawicielem rodziny Solanaceae jest Hyoscyamus niger L. (Lulek czarny). Gatunek ten występuje dość często w Polsce w formie jednorocznej lub dwuletniej. Występuje w pobliżu siedzib ludzkich, na rumowiskach i nieużytkach. Surowcem leczniczym są liście ujęte w farmakopei niemieckiej DAB 10 i szwajcarskiej Ph. Helv. VII. Zawiera na ogół małe ilości alkaloidów tropanowych (0,02-0,08%), z czego przeważa hioscyjamina i skopolamina. Ze względu na stosunkowo niską koncentrację substancji czynnych może być bezpiecznie używana przez astmatyków w postaci słabych naparów lub liści do palenia. Z kolei inny gatunek lulka Hyoscyamus muticus L. wywtarza aż 0,5-1,4% hioscyjaminy i służy do jej otrzymywania. Lulek był szeroko stosowany m.in. w starożytnej grecji jako dodatek do win, a także do piw germańskich. Popularny w medycynie ludowej i praktykach magicznych średniowiecznej Europy. Do dziś można spotkać w marokańskiej etnomedycynie znaczenie lulka jako środka narkotycznego oraz znieczulającego. Najbardziej aktywną częścią jest korzeń, który koncentruje do 0,16% alkaloidów. Beduini z egipskich pustyni używali kwiatów Hyoscyamus boveanus do celów halucynogennych. Natomiast H. reticulatus używany był w Afganistanie jako 'psychodysleptyk' i często łączono go z muchomorem czerwonym. Lulek i pokrzyk w średniowiecznej Europie w celach medycznych lub enteogennych łączony był czasem z Scopolia carniolica Jacq. (Lulecznicą kraińską), której korzenie zawierają 0,3-0,5% alkaloidów tropanowych, głównie hioscyjaminy, atropiny, skopolaminy i hydroksykumarynę (skopoletynę). W Himalajach i Tybecie tradycyjna medycyna uwzględniała inne gatunki lulecznicy: Scopolia lurida i Scopolia tangutica.

W temacie enteogenicznego wykorzystania roślin psiankowatych, ciężko nie wspomnieć o Mandragorze (Mandragora officinalis=officinarum). Z surowcem tym wiąże się wiele legend i bogata historia zastosowania w medycynie ludowej. Darzono ją dużym szacunkiem, ponieważ korzenie rośliny w wyglądzie przypominają sylwetkę człowieka, co implikowało jej użycie jako halucynogenu, a także składnika wielu mieszanek afrodyzyjnych oraz eliksirów miłości. Starożytny egipski mit o bogu słońca Ra, opisuje przyjmowanie piwa z mandragorą. W antycznej Grecji mandragorę dodawano do win, a Dioskurydes opisywał użycie takiego wina jako anestetyku przy operacjach. Mandragora autumnalis występuje jako środek narkotyczny w marokańskiej etnomedycynie. Głównymi komponentami aktywnymi jest hioscyjamina i stosunkowo niewielkie ilości skopolaminy i atropiny. W celach psychoaktywnych najczęściej sporządzano napar z rozdrobnionych lub pokruszonych korzeni. Efekty jakie wywołuje mandragora podobne są do "wizji" bieluniowych. Doświadczeniom często towarzyszy motyw śmierci, marności, agonii i transu, w którym najczęściej w sposób chaotyczny i nieuporządkowany występują halucynacje na granicy jawy, snu, szaleństwa i umierania.

PODSUMOWANIE
W ten sposób zahaczyliśmy o kilku charakterystycznych przedstawicieli "nocnych cieni". Roślin tropanotwórczych jest jednak znacznie więcej, a ich medyczne i enteogeniczne zastosowanie możemy namierzyć niemal na całym świecie. Nie jest do końca jasne dlaczego psiankowate mają tak bogatą tradycję jako rytualny, sakralny halucynogen. Ponad wszelką wątpliwość można jednak zauważyć wiele cech wspólnych łączących starożytne rytuały i współczesne eksperymenty psychonautyczne. Mam tu na myśli głównie mroczny charakter wizji, częsty motyw indukcji szaleństwa, postradania zmysłów, stanów schizofrenicznych i silnych fizjologicznych męczarni. Ciężko stwierdzić jaką dokładnie wartość mają i miały tropanowe doświadczenia enteogenne. Można odnieść się w tym miejscu do zdania niektórych szamanów, którzy utrzymują na przykład, że demon Datury opętuje słabe dusze i niszczy ich ciała, a silne duchy potrafią walczyć z demonem, który w zamian za stawienie mu czynnego oporu, dostarcza cennych informacji o naturze mrocznej strony rzeczywistości. Psiankowate pokazują dość dosadnie, że natura życia to nie tylko duchowe fajerwerki, błogość i szczęście, ale również śmierć, brutalność, przemoc, walka o przetrwanie, a nasze ciała to worki mięsa, które z łatwością mogą być naruszone lub doszczętnie uszkodzone przez chemizm znajdujący się w surowcach tej rodziny. W końcu istniejemy wewnątrz naturalnych cykli kosmicznych i doświadczamy wszystkich aspektów życia i tego, co ono za sobą niesie. To jest jak doświadczanie nieprzerwanego strumienia nieskończoności wyrażającej się w każdej możliwej formie, którą ludzkie zmysły klasyfikują jako pozytywne i negatywne, mroczne i jasne, piękno i brzydotę, sens lub marność. Byty widziane w owych stanach zmienionej świadomości czasem wydają się naigrywać z ludzi, z ich wiary w swoją fizyczność, jasność racjonalnego postrzegania rzeczy lub po prostu w nieomylność zmysłów. Nieprzygotowani psychonauci zestawieni z nieokiełznaną dzikością alkaloidów tropanowych, nie są w stanie bezpiecznie przejść przez takie doświadczenie. Dlatego, pomimo bogatej historii używania psiankowatych, zaleca się ekstremalną ostrożność w przyjmowaniu wyciągów z "nocnych cieni".

Nie ulega również wątpliwości, iż lektura trip-raportów (samodzielnych notatek psychonautów ze swoich podróży) z przyjęcia różnych gatunków i odmian roślin psiankowatych, to ciekawa lektura, pełna absurdu, a nierzadko też czarnego humoru. Pierwsze oficjalne raporty badaczy eksperymentujących na sobie lub innych ze smarowidłami czarownic przygotowywanych wedle starych receptur, sięgają około 16 wieku. Współcześnie nadal wielu amatorów psychodelicznych wrażeń przyjmuje surowce zawierające alkaloidy tropanowe (warto nadmienić, że do tej grupy chemicznej zalicza się również kokaina). Z  pewnością nie są to bezpieczne substancje do poszerzania świadomości i doświadczania jej odmiennych stanów. W medycynie tropany wykorzystywane są głównie jako środki spazmolityczne, antycholinergiczne, w leczeniu zastojów żółci, kolkach jelitowych, czy jako środki przeciwastmatyczne. Atropina jest uznanym antidotum na zatrucia substancjami nasilającymi efekty cholinergiczne np. muskaryną lub kilkoma innymi insektycydami. Na bazie materiałów roślinnych produkowanych było wiele leków farmakognostycznych w postaci maści, nalewek, intraktów, ekstraktów, suszu do sporządzania naparów, odwarów i wywarów. Jako ciekawostkę dodam, że słynny proszek zmieniający ludzi w zombie (concombre zombi) na Haiti miał ponoć zawierać bielunia. Wspomniany proszek tworzył z człowieka żywego zombi i symulował stany bliskie śmierci i zaniku funkcji kognitywnych odpowiedzialnych za poczucie człowieczeństwa, a także punkt odniesienia w czasie i przestrzeni. Miał zawierać, oprócz bielunia, szereg innych toksycznych wyciągów z roślin i zwierząt np. tetradotoksynę produkowaną przez konkretny gatunek ryb i ropuch. Jednakże rola tetradotoksyny w tzw. fenomenie zombi z Haiti została zakwestionowana przez kilku badaczy i dowody na jej udział w proszku są raczej wątpliwe. Pozostaje jednak kwestią otwartą czy jakieś części bielunia zwanego też Yerba de diabolo wchodziły w skład mikstury, robiącej z istoty ludzkiej, pozbawione własnej woli zombi. Tajemnic jakie skrywa rodzina "nocnych cieni" jest jeszcze wiele. Niektóre na zawsze pozostaną okryte mrokiem przemijającego czasu, a inne są sukcesywnie odkrywane. Niestety samozwańcze eksperymenty z psiankowatymi nie kończą się dla człowieka zbyt dobrze. Wystarczy wspomnieć chociażby o fatalnych skutkach zdrowotnych, z jakimi stykają się nałogowi palacze tytoniu.

wtorek, 6 maja 2014

Rumianek bezpromieniowy - Matricaria discoidea DC. jako środek odtruwający

Rumianek bezpromieniowy - Matricaria discoidea DC.
rodzina: Compositae (Złożone)
podrodzina: Anthemideae (Rumianowe)

Rumianek bezpromieniowy to roślina o miękkiej rozgałęzionej łodydze, silnie aromatycznej. Kwiaty ma zielonożółte, 4-ząbkowe. Dorasta na wyskokość 5-30 cm. Możną ją spotkać na przydrożach. Pochodzi z Ameryki Północnej wschodniej Azji. Kwitnie VI-VIII.

Surowiec:
Surowcem jest ziele, które zbieramy w czasie kwitnienia i suszymy w ciemnościach w suszarni naturalnej nie przekraczającej temperatury 35 stopni C. Otrzymujemy ziele rumianku bezpromieniowego - Herba Discoideae.

Skład chemiczny:
Olejki eteryczne (1-1,5%), pochodne azulenu bisabololu; ponadto flawonoidy (0,5-1%), luteolina, kosmosyna, kwercetyna, patuletyna oraz matrycyna, kwas chamazulenowy, kw. walerianowy, chryzoeriol, izoramnetyna, poliacetyleny, sekswiterpeny laktonowe, herniaryna.

Działanie:
Rumianek bezpromieniowy hamuje działanie histaminy H1, odpowiedzialnej za różnego typu reakcje alergiczne. Dzięki temu jest w stanie zmniejszyć odczyn zapalny i zatrzymać objawy alergii. Ponadto hamuje wydzielanie serotoniny i bradykininy, które mają udział w wywoływaniu stanów zapalnych. Ze względu na obecność frakcji olejkowej oraz flawonoidów wyciągi rumianku bezpromieniowego działają silnie przeciwzapalnie, odtruwająco oraz wywierają delikatną aktywność uspokajającą. Są efektywnym środkiem przeciwrobaczym (porażają i ułatwiają wydalanie pasożytów wewnątrzustrojowych - tasiemiec, glista ludzka, czerwie). Zewnętrznie hamują stany zapalne skóry oraz łagodzą skutki otarć, stłuczeń i bolesnych ukąszeń. Przyspieszają gojenie ran i poprawiają stan włosów.

Wskazania:
Pasożyty wewnątrzustrojowe: owsica - Enterobius vermicularis seu Oxyuris vermicularis - Enterobiosis (oxyuriosis); glista ludzka - Ascaris lumbricoides; włosogłówka ludzka - Trichocephalus trichiurus (= Trichuris trichiura); glistnica, włosogłówczyca; Ponadto wyciągi z rumianku bezpromieniowego wskazane są przy stanach zapalnych skóry, gardła, anginie, przewlekłym kaszlu, alergiach, migrenowych bólach głowy na tle nerwowym, wypryskach, trądziku, opryszczce, osłabionych i wypadających włosach, chorobach skóry głowy, zaburzeniach przemiany materii, ukąszeniach owadów, katarze siennym, podkrążonych oczach.

Preparaty i dawkowanie:

Napar ze świeżego ziela rumianku bezpromieniowego - Infusum discoideae
2-3 łyżki stołowe świeżego ziela zwilżamy spirytusem lub wódką, odczekujemy 10-15 minut i zalewamy szklanką wrzątku. Jako środek przeciwrobaczy, przeczyszczający i leczący schorzenia przemiany materii pijemy szklankę na czczo 1-2x dziennie. Jako lek przeciwalergiczny pić po pół szklanki 2x dziennie. Zewnętrznie stosować na zmiany skórne i włosy.

Intrakt z rumianku bezpromieniowego - Intractum discoidei
Świeże ziele w proporcji 1:3 lub 1:5 zalewamy alkoholem 50-60% i odstawiamy do maceracji na minimum 7-12 dni w ciemne miejsce. Można dodawać do szamponu i stosować do płukania włosów. Włosy jasne i blond zyskują dzięki temu złocisty blask. Intraktu zewnętrznie używać można na zmiany skórne, ciężko gojące się rany, ukąszenia.

Intrakt odtruwający, wzmacniający i przeciwalergiczny

Rp.
ziele sałatnika leśnego 30,0
ziele rumianku bezpromieniowego 50,0
ziele lnicy pospolitej 35,0
ziele ogórecznika lekarskiego 25,0

Części świeżych surowców zalać gorącym alkoholem 40-60% w proporcji 1:1; maceracja minimum 7-12 dni;

Działanie: Intrakt działa ochronnie na miąższ wątroby, rozkurczowo na mięśnie gładkie i szkieletowe, obniża ciśnienie tętnicze krwi; stymuluje ośrodki pamięci, a co za tym idzie zwiększa wydolność psychiczną; działa odtruwająco i przeciwrobaczo; przeciwalergiczne działanie polega na hamowaniu histaminy H1; ze względu na obecność ziela lnicy w składzie, intrakt delikatnie pobudza ruchy perystaltyczne jelit (głównie jelita grubego) i może działać lekko przeczyszczająco; Intrakt będzie działał również uspokajająco, redukując liczbę nieprzyjemnych myśli (wycisza dialog wewnętrzny).

Ogórecznik lekarski - Borago officinalis L. jako zioło oczyszczające

Ogórecznik lekarski - Borago officinalis L.
rodzina: szorstkolistne (dawniej ogórecznikowate) - Boraginaceae

Ogórecznik jest rośliną jednoroczną i pochodzi z zachodniej części basenu Morza Śródziemnego, skąd rozprzestrzenił się aż po Azję Mniejszą, Syberię i Europę Środkowo-Zachodnią. W Polsce występuje jako rzadki chwast ogrodowy.

Botanika:
Łodyga wzniesiona do 60 cm wysokości, w górnej części wiechowato rozgałęziona. Liście dolne duże, jajowate, górne mniejsze. Kwiaty promieniste o koronie niebieskiej, rzadziej białej. Łodyga pokryta jest kłującymi, miękkimi włoskami. Kwitnie VI-VIII.

Surowiec:
Do zastosowania w fitoterapii w okresie zakwitania zbiera się górne ulistnione części pędów ogórecznika i suszy cienką warstwą w miejscach zacienionych i przewiewnych. Otrzymuje się ziele ogórecznika - Herba Boraginis.

Skład chemiczny:
Flawonoidy (m.in. kwercetyna, izoramentyna, kemferol, glukozydy), związki śluzowe (do 12,5%), garbniki (około 3%), cholina, kwasy organiczne (kw. askorbowy) oraz sole mineralne zawierające rozpuszczoną krzemionkę.

Działanie:
Ziele ogórecznika jest bezpiecznym surowcem, który charakteryzuje się łagodnym działaniem w ustroju. Obecność flawonoidów i soli mineralnych (głównie azotanu potasu) skutkuje moczopędnym działaniem wyciągów z ogórecznika. Ponadto przyspiesza usuwanie jonów chloru, mocznika, kwasu moczowego z ustroju wraz z innymi szkodliwymi produktami przemiany materii. Jest to korzystne w chorobach nerek, reumatycznych schorzeniach, dnie moczanowej i dolegliwościach skórnych. Zawarte w zielu w pokaźnych ilościach śluzy osłaniają błonę śluzową jamy ustnej, przełyku oraz żołądka. Z kolei flawonoidy jednocześnie uszczelniają ściany włosowatych naczyń krwionośnych przewodu pokarmowego, co skutkuje hamowaniem lub zmniejszaniem stanów zapalnych. Taki profil działania obejmuje również zastosowanie zewnętrzne na skórę i rany.

Wskazania:
Wyciągi z ogórecznika znajdują zastosowanie w przewlekłych stanach zapalnych kłębków nerkowych o łagodnym przebiegu oraz w zmniejszonym wydalaniu moczu. Surowiec można stosować również w zaburzeniach przemiany materii i upośledzonym mechanizmie usuwania szkodliwych produktów przemiany materii (kumulacja kwasu moczowego), a także dnie moczanowej, artretycznym zapaleniu stawów i początkowym stadium choroby reumatycznej zarówno u dzieci i młodzieży, jak i osób w podeszłym wieku. Ponadto ogórecznik będzie korzystny w schorzeniach skórnych, których przyczyna i podłoże związane z kumulacją szkodliwych produktów przemiany materii (np. trądzik młodzieńczy, przewlekłe wypryski, zapalenie opryszczkowe i krostowe skóry).

Preparaty i dawkowanie:

Odwar z ziela ogórecznika - Decoctum Boraginis
1-2 łyżki stołowe ziela zalać szklanką ciepłej wody, ogrzać do wrzenia, a następnie gotować powoli przez 5-7 minut pod przykryciem; odstawić na 10 minut; przecedzić. Odwar wykazuje dodatkowo działanie napotne dzięki czemu może być stosowany w stanach przeziębieniowych lub anginowych z współwystępującą gorączką, uczuciem chłodu i dreszczy. Wskazane jest stosowanie ogórecznika w stanach zapalnych gardła jako środek osłonowy i przeciwzapalny (można łączyć z podbiałem, dziewanną, ślazem, pierwiosnkiem). Odwar podany zewnętrznie łagodzi różnego typu chorobowe zmiany skórne. Pić po 0,5 szklanki 2-3x dziennie.

Miazga ze świeżego ziela ogórecznika
Świeżo zebrane ziele miażdżymy, tniemy na kawałeczki, rozdrabniamy w mikserze lub przepuszczamy przez maszynkę do mięsa. Otrzymana papka jest cenna w kosmetyce. Korzystne będzie okładanie nią swędzących wyprysków, trądziku, trudno gojących się ran, blizn po ranach, stłuczeń, wrzodów, oparzeń, siniaków. Okłady nadają skórze jędrności i elastyczności, a także zmniejszają widoczność drobnych blizn, zaczerwienień, wyprysków, odmrozin.

Medycyna ludowa:
W medycynie ludowej przetwory z ogórecznika stosowano jako środek moczopędny, "czyszczący krew", przeciwzapalny i odkażający na skórę. Świeży sok ogórecznika podawano w zapaleniu opłucnej. Natomiast napar z kwiatów ogórecznika stosowano do okładów i przemywań w zapaleniu spojówek, zaczerwienionych i zmęczonych oczach.

Lnica pospolita - ziele przeciwrefluksowe i łagodny laxans


Lnica poslolita - Linaria vulgaris (L.) Miller
rodzina: Scrophulariaceae (Trędownikowate)
podrodzina: Antirrhinoideae (Wyżlinowe)

Lnica to bylina wystepująca na niemal całym obszarze Europy, a także w zachodniej części Azji. W Polsce spotykana na polach, przydrożach, skałach, przy płotach, stokach, urwiskach na suchych stanowiskach; występuje na całym niżu i w górach po regiel dolny.

Botanika:
Łodyga prosta o długości 20-60 cm, zwykle u szczytu ogruczolona. Liście wąskie, cienkie, zaostrzone (1-,3-nerwowe) o kolorze zielonym. Kwiaty bladożółte, grzbieciste z ostrogą, w gardzieli pomarańczowej, zebrane w luźne grona na szczycie łodygi. Ostroga jest krótsza od reszty korony. Lnica rozmnaża się szybko, bywa uciążliwym chwastem. Korzeń często do 1m długości. Może być rośliną ozdobną. Kwitnie VI-IX.

Innym gatunkiem jest Lnica mała (Linaria minor (L.) Desf.) o koronie małej, niezupełnie zamkniętej i samotnych kwiatach jasnofioletowych z żółtą gardzielą. Dorasta na długość 8-25 cm. Występuje na polach, żwirowiskach; VI-IX. We florze Polski występuje wiele innych gatunków lnicy, a także gatunków pośrednich, mieszanych.

Surowiec:
Lnica jest cenną rośliną leczniczą. W okresie zakwitania zbiera się górne części łodyg z kwiatami oraz liśćmi. Suszenie odbywa się w warunkach naturalnych w miejscach zacienionych i przewiewnych. Otrzymuje się ziele lnicy - Herba Linariae.

Skład chemiczny:
Flawonoidy (linaryna, neo-linaryna), alkaloid (peganina), kwasy organiczne (y-oksyglutaninowy, askorbowy), fitosterol, węglowodór n-triakontan, sole mineralne;

Działanie:
Ziele lnicy należy do surowców skutecznych w leczeniu różnego rodzaju zaburzeń czynności jelit i dróg żółciowych. Jest ziołem przeciwrefluksyjnym (zapobiega cofaniu żółci). Jest środkiem łagodnie przeczyszczającym i na tym polu wykazuje synergizm z antrazwiązkami (np. korzeń rzewienia, liść senesu, alona, kora kruszyny), wyraźnie nasilając ich właściwości przeczyszczające. Zawarta w zielu peganina słabo pobudza ruchy perystaltyczne jelit. Działa łagodnie żółciopędnie i słabo moczopędnie. Wyciągi z lnicy zastosowane zewnętrznie wywierają aktywność przeciwbakteryjną, przeciwzapalną i przyspieszającą gojenie ran.

Wskazania:
Wyciągi wodne z ziela lnicy stosuje się wewnętrznie w zaburzeniach refluksowych objawiających się m.in. nieprzyjemnym chronicznym zapachem z ust; ponadto w łagodnych przewlekłych zaparciach z zaburzoną pracą jelit i dróg żółciowych. Nadaje się w fitoterapii dzieci oraz osób starszych, które mają problemy ze swobodnym przyswajaniem pokarmów i zaparciami. Lnice często łączy się z surowcami przeczyszczającymi w mieszankach, dzięki czemu uzyskuje się synergiczne i optymalne działanie przeczyszczające. W zmniejszonym wydalaniu moczu lnicę łączy się z innymi ziołami moczopędnymi (np. lubczyk, pokrzywa, pietruszka, melisa). Zewnętrznie przetwory lnicowe pomagają w stanach zapalnych skóry, stłuczeniach, ukąszeniach, trądziku, wypryskach oraz różnego rodzaju schorzeniach narządów intymnych.

Preparaty i dawkowanie:


Napar z ziela lnicy - Infusum Linariae
1-2 łyżki stołowe płaskie zalać szklanką wrzącej wody; odstawić pod przykryciem na 20 minut; przecedzić; pić po 0,5 szklanki 2-3 razy dziennie między posiłkami jako środek regulujący pracę jelit, wypróżnienia, przeciwrefluksowy, słabo moczopędny oraz ułatwiający przyswajanie pokarmów. Zewnętrznie napar polecany jest przy zacienionych oczach, workach pod oczami oraz do okładów przy zapaleniu spojówek.

Odwar z ziela lnicy - Decoctum Linariae
3-4 łyżki stołowe zalewamy szklanką wrzącej wody; gotujemy na małym ogniu przez około 10 minut; odstawiamy pod przykryciem na 15 minut; przecedzamy. Odwar stosuje się głównie zewnętrznie na różnego rodzaju problemy skórne np. stany zapalne, wynaczynienia podskórne, stłuczenia, ukąszenia, świąd, łagodnie przebiegający trądzik, a także wspomagająco do obmywania żylaków odbytu oraz do przemywania i tamponowania stanów zapalnych sromu i pochwy. Przy silnych zaparciach i bolesnych skurczach jelit i dróg żółciowych pić odwar po 1/3 szklanki 3x dziennie.

Intrakt lnicowy - Intractum Linariae
Świeży surowiec zalewamy gorącym alkoholem 40-60% w proporcji 1:1 i odstawiamy do maceracji na minimum 7-12 dni. Używamy do przemywania i okładów na różnego rodzaju zapalne zmiany skórne oraz ukąszenia owadów i pajęczaków (najlepiej łączyć z intraktem z glistnika jaskółczego ziela). Wewnętrznie po 10 ml 3x dziennie w ogólnym osłabieniu, zaparciach, bólach brzucha na tle niestrawności, refluksie żołądkowym.

wtorek, 7 lutego 2012

Jak to w końcu jest z endogennym DMT ?

Twardych dowodów naukowych na wytwarzanie DMT w szyszynce nie ma, ale jest bardzo ważne ALE... istnieje wiele dowodów pośrednich, które jednak taką tezę potwierdzają. Po pierwsze obecność DMT została namierzona w ustroju jako produkt metabolizmu, czyli owa molekuła jest wytwarzana w organizmie. Po drugie z obserwacji szlaku biosyntezy dimetylotryptaminy wynika, że gruczoł, który posiada bazę tworzenia związków metoksy-, metylo-tryptaminowych, mając również pod ręką neurochemiczny oręż w postaci enzymów O-metylacji m.in. O-metylotransferazę, która dodaje grupy metylowe do pochodnych substancji wyjściowej, jaką jest L-tryptofan, podstawowy aminokwas budulcowy wszystkich organizmów żywych. Z L-Tryptofanu powstaje m.in. 5-hydroksytryptamina (serotonina) i 5-Metoksy-N-acetylotryptamina (melatonina) pod wpływem rozmaitych enzymów: N-acetylotransferazy serotoninowej, dekarboksylazy 5-hydroksytryptofanowej, czy 5-hydroksyindolo-O-metylotransferazy. Zatem koncept biosyntezy DMT w centralnym lub ośrodkowym układzie nerwowym, czy nawet ściślej w szyszynce jest więcej niż bardzo prawdopodobny. Mózg ma do dyspozycji enzymy, które usuwają z aminokwasu grupę kwasową, tworząc aminę, no i ma do dyspozycji enzym dołączający grupy metylowe. Dlatego z L-tryptofanu powstaje tryptamina, a z niej po przekształceniach enzymatycznych - dimetylotryptamina. Istnieją również nowoczesne koncepcje botaniczne, które zakładają, że w śladowych ilościach DMT znajduje się prawdopodobnie w każdej roślinie jako molekuła unifikująca tzw. portal komunikacyjny między gatunkami poszczególnych roślin czy roślin z ludźmi lub bezpośrednio z DNA. 

Szlak biosyntezy N,N-dimetylotryptaminy

Nieważne czy produkcja DMT ma miejsce w szyszynce, czy gdzieś indziej w układzie nerwowym, ale dla wielu naukowców jest ona faktem. To, że nie udało się jeszcze zorganizować kosztownych badań, które to w pełni potwierdzą jest sprawą nieco innej bajki. Zwłaszcza, że jeśli mówimy o otaczającej nas rzeczywistości, to opieramy się na takich samych domysłach cały czas, tyle że w fizyce kwantowej lub teoretycznej przyjmujemy te domysły jako fakty. Fizyka opisuje prawa natury i Wszechświata wzorami prawdopodobieństwa, wiele wzorów jest naginanych, a teorie uzupełniane hipotetycznymi rozwiązaniami lub cząsteczkami (patrz: antymateria, bozon Higgsa), które są wymyślane, aby ogólna teoria jakoś trzymała się kupy. Zatem neurochemicznie dysponujemy równaniami i dowodami, że tak prosta molekuła, jaką jest DMT może być z łatwością syntetyzowana w mózgu, zwłaszcza że ten posiada wszelkie potrzebne ku temu enzymy i pochodne. Jako ciekawostkę można dodać, że w szyszynce wydziela się też substancja o nazwie pinolina, która jest beta-karbolinowym związkiem, endogennym iMAO (6-methoxy-1,2,3,4-tetrahydro-β-carboline). Można zabawnie stwierdzić, że w mózgu powstaje prawdziwa endogenna Ayahuasca, bo jak wiemy w oralnym przyjęciu DMT, aby być aktywne musi być przyjęte z iMAO :) Skoro tak wiele teorii, na których bazuje nauka to po prostu domysły lub coś co zgadza się z prawdopodobieństwem bazowym równań, to neurochemiczne równanie na otrzymanie DMT w układzie nerwowym, jest w tym przypadku pełnoprawnym dowodem. Są jeszcze badania z zakresu morfogenetyki oraz psychofarmakologii, które potwierdzają powyższe, ale to już inna para kaloszy i temat na inną rozmowę.

środa, 28 grudnia 2011

Dwie nalewki na święta - Ginkgo biloba i przyjaciele


Z okazji świąt postanowiłem zrobić dwie autorskie nalewki, a następnie przetestować ich działanie. Wyciągi jeszcze będą się trochę macerować, ale opiszę tutaj recepturę, aby ktoś mógł również spróbować sporządzić takie preparaty samemu i obserwować wyniki ich działania. Moim zamierzeniem było stworzenie nalewek tonizujących układ nerwowy, wzmacniających układ immunologiczny, odtruwających wątrobę oraz działających antyhepatotoksycznie, jednocześnie pobudzających, wzmagających błyskotliwość i poprawiających pracę mózgu poprzez lepsze jego ukrwienie. Łącząc ze sobą określone surowce opierałem się na naszej dotychczasowej wiedzy i nowszych pracach naukowych.

Nalewka nr 1

Rp.
Ginkgo biloba (folium) 400g
Baccharis genistelloides (herba) 100g
Sylibum marianum (semen) 100g
Panax Ginseng (radix) 50g

Sposób przyrządzenia: do dużego słoja wsypałem 400g suszonych i rozdrobnionych liści miłorzębu dwuklapowego (Ginkgo biloba). Następnie sporządziłem napar z 50g Carqueji (Baccharis genistelloides) oraz odwar ze 100g ostropestu plamistego (Sylibum marianum). Suszone korzenie żeń-szenia (Panax ginseng) rozdrobniłem i wrzuciłem do słoja. Stworzone dwa wyciągi (napar i odwar) wlałem do słoja, a następnie wypoziomowałem alkohol do wartości 60%. Następnie wlałem go do słoja w proporcji 3:1 (trzy części surowców roślinnych na jedną część alkoholu). W ten sposób uzyska się stężony wyciąg alkoholowy, który można nawet nazwać ekstraktem lub dość mocną nalewką. Maceracja powinna trwać 12-20 dni w szczelnym zamknięciu i z dala od światła. Po tym okresie wyciąg odcedzamy do butelek, bardzo dokładnie ugniatając surowiec, aby wycisnąć z niego możliwie najwięcej esencji. Po zebraniu cieczy, materiał możemy zalać małą ilością wody przegotowanej i poczekać aż wyciągnie ona resztkę cennych substancji (wstrząsamy słojem, aby utworzyć cyrkulację przelewową) i dolewamy to do właściwego wyciągu. Dawkujemy 5-10 ml raz lub dwa razy dziennie. Kuracja powinna trwać 1-2 miesiące, aby efekty były w pełni zauważalne.

Działanie: poprawia procesy pamięciowe i kojarzeniowe, usprawnia pracę mózgu poprzez polepszenie krążenia obwodowego, wzmacnia naczynia krwionośne, zmniejsza przepuszczalność śródbłonków naczyń krwionośnych (przeciwwysiękowo), odtruwa wątrobę, działa antyhepatotoksycznie i ochronnie na miąższ wątroby, znosi szumy w uszach, ogólnie wzmacniająco na organizm, tonizuje układ nerwowy, uspokaja pracę serca, działa przeciwdepresyjnie i poprawia samopoczucie.

Wskazania: depresja, przeziębienie, zaburzenia pamięci, choroba Alzheimera, obciążenie wątroby i narażenie na wnikanie w nią hepatotoksyn, zespół zimnych nóg i dłoni, okres wzmożonego narażenia na czynniki stresogenne, aktywny wysiłek umysłowy (poprawia przyswajanie informacji i naukę). 

Nalewka nr 2

Rp.
Ginkgo biloba (folium) 400g
Ilex paraguariensis (herba) 300g
Ilex guayusa (folium) 100g
Paulinia cupana (semen) 100g

Sposób przyrządzenia: do dużego słoja wsypałem wszystkie surowce, czyli 400g suchych liści miłorzębu dwuklapowego (Ginkgo biloba); 300g suszonego ziela ostrokrzewu paragwajskiego (=Yerba Mate=Ilex paraguariensis); 100g suszonych liści innego, mniej znanego gatunku ostrokrzewu (Ilex guayusa) oraz 100g sproszkowanych nasion guarany (Paulinia cupana). Całość zalałem alkoholem 60% w proporcji 1:1. Maceracja powinna trwać około 12-20 dni w szczelnie zamkniętym naczyniu w ciemnym miejscu. Przy odcedzaniu wyciągu najlepiej zrobić to samo, co opisałem wyżej w przypadku pierwszej nalewki. Dawkowanie: 10-15 ml raz lub dwa razy dziennie.

Działanie: psychostymulujące, poprawiające krążenie obwodowe mózgowe oraz krążenie w kończynach, poprawia pamięć krótkotrwałą, zwiększa wydolność fizyczną i psychiczną, pobudza do działania, działa przeciwrodnikowo, reguluje trawienie, ułatwia wypróżnienia, wzmacnia siłę skurczu mięśnia sercowego, znosi szumy w uszach, wzmacnia wrażenia senne (zwiększa częstotliwość tzw. świadomych snów), poprawia samopoczucie.

Wskazania: zaburzenia pamięci i problemy z koncentracją, okres wzmożonego stresu i wysiłku fizycznego, obniżony nastrój, depresja, niechęć do działania, zespół zimnych stóp i dłoni, grypa i przeziębienie, sesje z dużą ilością materiału do nauczenia i opanowania, zaburzenia trawienia na podłożu nerwowym-stresogennym, zaburzenia snu.

Krótka charakterystyka poszczególnych składników, czyli jak to w ogóle działa:

Miłorząb dwuklapowy=japoński (Ginkgo biloba) - jedno z najstarszych drzew na świecie i roślina uświęcona w medycynie ludowej Azji. Pozyskiwane są liście, które dostarczają cennych składników czynnych w postaci: flawonoidów (kemferol, apigenina, kwercetyna, luteloina i izoramnetyna), biflawonoidy, proantocyjanidyny, laktony (ginkgolidy A, B, C, J, M) i inne cenne związki. W każdym razie po wnikliwych badań składu chemicznego liści miłorzębu stwierdzono, że działa ochronnie na naczynia krwionośne, poprawia krążenie obwodowe w mózgu i całym ciele, usprawnia ukrwienie mięśni szkieletowych i mózgowia, poprawia całą gospodarkę tlenową, przez co zapewnia działanie psychostymulujące. Łagodzi również objawy astmy i inne schorzenia układu oddechowego. Hamuje lub znosi nieprzyjemne szumy w uszach i wraz z innymi roślinami może być stosowany w chorobie Alzheimera. Hamuje aktywność wolnych rodników oraz zapobiega rozpadowi i degeneracji niektórych neuroprzekaźników (głównie odpowiadających za procesy pamięciowe i transdukcję sygnałów z komórek mięśni gładkich). Może hamować proliferacje wątrobowych komórek nowotworowych. Ponadto zwiększa inhibicję oksydazy monoaminowej, przez co może działać antydepresyjnie i uspokajająco. 

Ostrokrzew paragwajski (Ilex paraguariensis=Yerba Mate) - pochodzi z Ameryki Południowej i jest od dawna stosowana w medycynie amazońskiej i umieszczana w farmakopeach tamtejszych krajów. Działa głównie psychostymulująco, pobudzająco, termogenicznie, wzmaga błyskotliwość i zdolność wydobywania engramów z pamięci. Ponadto redukuje uczucie głodu, działa przeciwzapalnie, ułatwia wypróżnienia, reguluje trawienie, wymiata wolne rodniki. Zawiera m.in. kofeinę, teobrominę, teofilinę, flawonoidy, saponiny i kwasy fenolowe.

Dokładna specyfikacja farmakognostyczna Ostrokrzewu paragwajskiego i Miłorzębu dwuklapowego została przeze mnie opisana pod tym linkiem: http://farmakognozja.blogspot.com/2011/07/yerba-mate-i-miorzab-dwuklapowy.html

Carqueja (Baccharis genistelloides) - pochodzi z Amazonii, gdzie jest znanym i cenionym lekarstwem na problemy trawienne, żołądkowe i schorzenia wątroby. Używana jest w tamtych rejonach do obniżania gorączki, leczenia malarii, anemii, zaburzeń pracy nerek, stanów zapalnych dróg moczowych i robaków w jelicie. Głównie jest potężnym lekarstwem osłaniającym i regenerującym wątrobę. W badaniach na szczurach podawanie ekstraktu z tej rośliny przy jednoczesnym zatruciu falloidyną (trująca toksyna zawarta m.in. w muchomorze sromotnikowym), skutkowało stuprocentową regeneracją wątroby. Carqueja zawiera aż do 20% flawonoidów (m.in. kwercytynę, luteolinę, nepetynę, apigeninę i hispidulinę) oraz diterpeny klerodanu. To właśnie synergia frakcji flawonoidów odpowiada za główne działanie lecznicze. Pełny opis Carqueji sporządziłem tutaj: http://botanicscience.blogspot.com/2010/07/carqueja-remedium-na-zoadek-i-nie-tylko.html

Ostropest plamisty (Silybum marianum) - to roślinka pochodząca z basenu Morza śródziemnego. Jest bardzo starym surowcem leczniczym, wspominanym przez Teofrasta około 300 roku p.n.e. Obecnie zapotrzebowanie na ostropest jest tak duże, że uprawia się go w większości krajów o klimacie umiarkowanym, w tym w Polsce. Cenne związki chemiczne znajdują się w owocu, a dokładniej w łupinie nasiennej (Fructus Silybi mariani=Fructus Cardui mariani=Semen Silybi mariani). Od 1949 roku sporządzano pierwsze apteczne preparaty na schorzenia wątroby z ostropestu, a w 1969 roku Wagner wyizolował z surowca na skalę przemysłową związki czynne rośliny. Przez lata wyciągi z owoców ostropestu oraz czysty zespół flawonolignanów były wnikliwie badane na zwierzętach oraz klinicznie na ludziach. Dzięki temu poznano dokładne i precyzyjne dane dotyczące działania rośliny w organizmie ludzkim wraz z jej realnymi właściwościami leczniczymi. Po raz kolejny okazało się, że ludowe zastosowanie ostropestu w schorzeniach wątroby, zostało potwierdzone w późniejszych badaniach naukowych. Skład chemiczny owoców (łupin nasiennych) ostropestu jest dość złożony, obejmuje m.in. 1) Zespół flawonolignanów (1,5-3,0% - silybina, silybinina, silydianina, silykrystina, izosilybina, oligomeryczne pochodne silymarynowe); 2) Zespół fitosteroli (630 mg% - kampesterol, stigmasterol, beta-sitosterol); 3) Olej tłusty (20-30% - kwasy tłuszczwe: linolowy, olejowy, palmitynowy); 4) Zespół flawonoidów (kwercetyna, apigenina, luteolina, naringenina, eriodictiol, taxifiolina) oraz inne składniki o drugorzędnym działaniu. Zatem wyciągi z ostropestu działają głównie na wątrobę. Udokumentowano działanie hepatoochronne - flawonolignany uszczelniają uszkodzone błony komórkowe wątroby oraz blokują wnikanie do wnętrza komórek  związków toksycznych wewnątrzustrojowych oraz egzogennych (m.in. z powietrza, wody i roślin rosnących na glebie obfitej w przeróżne szkodliwe związki chemiczne). Ostropest działa również odtruwająco na toksyczne związki dostarczane zewnętrznie (alkohol, metale ciężkie, leki obciążające wątrobę, ksenobiotyki, związki promieniotwórcze, spaliny, pleśnie i trujące grzyby m.in. trucizny z muchomora sromotnikowego). Ponadto wyciągi z Silybum neutralizują wiele toksyn endogennych np. związki wytwarzane przez pasożyty i grzyby (Candida). Ważną aktywnością ostropestu jest jego działanie antyoksydacyjne. Kiedy w naszym organizmie powstaje zbyt wiele wolnych rodników tlenowych staje się to niebezpieczne dla całego ustroju, gdyż uszkadzają one DNA i zdrową tkankę. Wykazano, że zdolność reaktywnych grup hydroksylowych w ostropeście jest w stanie wymiatać nadmiar wolnych rodników blisko 10-20 razy silniej niż witamina E, działając przy okazji prozdrowotnie na inne części organizmu. Kolejnym istotnym elementem działalności fitofarmakologicznej ostropestu są jego zdolności regeneracyjne poprzez syntezę makrocząsteczkowych białek, które pomagają hepatocytom wyrównać poziomy enzymów i protein, dzięki czemu praca komórek wątrobowych jest unormowana i zakcelerowana. Doc. dr hab. farm. Aleksander Ożarowski pisze: "Naukowcy są zdania, że związki czynne ostropestu mają zadziwiającą zdolność hepatotropową - szybkiego i selektywnego nagromadzenia w wątrobie i osiągania w niej stężenia niezbędnego do wywołania efektów terapeutycznych". Inne ciekawe właściwości lecznicze ostropestu to m.in. hamowanie wytwarzania prostaglandyn, a co za tym idzie stanów zapalnych, obniżanie cholesterolu we krwi i hamowanie wytrącania blaszek miażdżycowych oraz zapobiega wytrącaniu złogów i kamieni żółciowych. In vitro sylimaryna hamuje podziały komórek nowotworowych.


żeń-szeń (Panax ginseng) - zwany inaczej żeń-szeniem prawdziwym to roślina używana już od blisko 3000 lat. Była tak cenna, że za jej kradzież z cesarskich lasów robiono cesarkę głowy. W pewnym okresie historii (XVIII wiek) w Europie osiągnęła wartość złota. Była uznawana za środek wzmacniający oraz odmładzający. Jej wartości lecznicze stały się szeroko znane w całej Euro-Azji i obrosły wieloma legendami. Nauka później szybko zweryfikowała cudowne właściwości tej małej, niepozornej bylinki i w większości potwierdzono po raz kolejny słuszność dawnej medycyny. Właściwie to żeń-szeniowi należałby się osoby tekst, który być może w niedalekiej przyszłości powstanie na łamach tego bloga lub Botanicznej Galaktyki. Tymczasem skupimy się na składzie chemicznym. W korzeniach Panax ginseng wykryto ponad 30 glikozydów, pochodnych aglikonów, z czego główne to: ginsenozydy Rb1, Rb2, Rc, Rd, Re, Rf, Rg1, Rg2 oraz ginsenozyd Ro jako glikozyd kwasu oleanolowego. Ponadto polisacharydy, peptydoglukany i poliacetyleny. Najważniejsze właściwości żeń-szenia to działanie na funkcje poznawcze: wyciągi z korzeni poprawiają pamięć oraz pomagają osobom z uszkodzonymi ośrodkami pamięciowymi, zwiększają możliwości przyswajania informacji i uczenia się. Badania encelograficzne mózgu potwierdziły skuteczność wykorzystania wyciągów żeń-szenia i miłorzębu dwuklapowego w akceleracji funkcji mentalnych. Długotrwałe stosowanie wyciągów z tej cennej rośliny okazało się również pomocne w podnoszeniu nastroju, leczeniu stanów depresyjnych oraz ogólnego podniesienia jakości życia. Wiekowe zastosowanie żeń-szenia jako afrodyzjaku znalazło potwierdzenie w trzech badaniach klinicznych, z którego wynika, że poprawa funkcji seksualnych oraz leczenia zaburzeń erekcji nastąpiło u większości badanych. W dawce 900mg/d przez 8 tygodni na grupie 45 pacjentów z zaburzeniami erekcji wyciąg z czerwonego korzenia spowodował znaczącą poprawę wśród 60% badanych. Inną ważną właściwością żeń-szenia jest jego działanie immunomodulujące. Pobudzona aktywność komórek NK oraz ich cytotoksyczność okazała się pomocna w leczeniu syndromu obniżonej odporności oraz stanów przewlekłego zmęczenia. Badania wykazały, że przyjmowanie preparatów żeń-szeniowych istotnie zmniejsza ryzyko wystąpienia grypy lub zapadalności na przeziębienia. Opisywana roślinka wymaga jeszcze wielu badań, gdyż ma ona przed sobą szereg innych prozdrowotnych właściwości. Między innymi badania kliniczne z 2008 roku objawiły jej skuteczność w terapii osób ze zdiagnozowaną chorobą Alzheimera. Ponadto ciekawe są także obiecujące prognozy wykorzystania żeń-szenia w fitoterapii schorzeń naczyniowych układu krążenia oraz jego właściwości antynowotworowe.

Wayusa, czyli Ilex guayusa - to mniej znany braciszek lub siostrzyczka popularnej Yerba Mate. Należy do tej samej rodziny i gatunku ostrokrzewów liczącej około 300 gatunków. Jest natywny dla lasów amazońskich w Ekwadorze. Od czasów starożytnych Indianie wiedzieli o jej właściwościach pobudzających, a także magicznych. Sława liści wayusa rozprzestrzeniała się szybko wśród ludów dorzecza Amazonii, aż zawędrowała wysoko w boliwijskie Andy. Ilex guayusa zawiera aż 4-6% kofeiny, co sprawia, że jest jedną z najbardziej zasobnych w ten związek roślin na świecie. Ponadto w liściach wykryto też teobrominę oraz L-Taninę. Zwiera również wiele podstawowych aminokwasów o właściwościach wybitnie przeciwrodnikowych, silniejszych niż zielona herbata. Guayusa działa psychostymulująco i pobudzająco w zakresie podobnym do ostrokrzewu paragwajskiego, ale jednocześnie relaksuje i uspokaja organizm. Amazońskim myśliwym pozwalało to zachować czujność nawet podczas snu. Wysokie dawki wyciągów z liści ponoć wywołują efekty halucynogenne, a także regularne zażywanie odwarów z liści powoduje wzmocnienie snów, ułatwia ich zapamiętywanie, a nawet odzyskiwanie świadomości podczas snów, co zwie się popularnie "świadomym śnieniem". L-Tanina, czyli analog kwasu glutaminowego po przekroczeniu bariery krew-mózg działa psychoaktywnie, a także w synergii z kofeiną obniża czynniki stresogenne, działając przeciwdepresyjnie wraz z poprawieniem nastroju i ogólnej kondycji psychicznej. Przyczynia się do tego działanie owego analogu na zwiększenie poziomu dopaminy w mózgu i dyskusyjne zwiększanie poziomu serotoniny. W każdym razie Guayusa kwalifikowana jest do surowców inhibitujących monoaminooksydazę, stąd nie wolno łączyć jej z lekami z grupy antydepresantów selektywnego wychwytu serotoniny (SSRI). W jednym badaniu na szczurach wyszło nawet, że L-Tanina działa neuroprotekcyjnie. Indianie twierdzą, że Guayusa wyostrza zmysły oraz ułatwia wchodzenie w stany transowe. Dlatego w niektórych regionach Amazonii jest ważnym środkiem stosowanym przed intoksykacją Ayahuascą lub dodawanym bezpośrednio do niej, jako surowiec redukujący działanie uboczne owego świętego wywaru oraz ułatwiające poruszanie się w jej wizyjnym świecie.

Guarana (Paulinia cupana=Paullinia guarana) - znane od dawna pnącze rosnące w lasach amazońskich Ameryki Południowej. Z jej nasion sporządza się napoje pobudzające, stymulujące, znoszące zmęczenie i ułatwiające koncentrację. Zawiera 4-8% kofeiny oraz teobrominę i teofilinę. Głównym związkiem aktywnym odpowiadającym za działanie guarany jest więc kofeina. Pobudza ona ośrodkowy układ nerwowy, głównie korę mózgową. Wysokie dawki kofeiny utrudniają koncentrację i skupienie na jednym temacie, mogą powodować rozbieganie myślowe i gonitwę myśli oraz drżenie mięśni i powiek. Zwiększa wydolność fizyczną przez pobudzenie ośrodka naczynioruchowego - kurczy naczynia jelit, przez co krew ulega przemieszczeniu z jamy brzusznej do mięśni, skóry i mózgu. Do tej pory utrzymywany jest pogląd, że kofeina podnosi ciśnienie krwi, ale nie jest to do końca prawdą. Zwiększa siłę skurczu mięśnia sercowego, jego kurczliwość i rozkurczliwość oraz potęguje czucie bicia serca, ale mimo wszystko ciśnienie krwi wówczas raczej nie wzrasta. Aczkolwiek obserwuje się jego wzrost przy podaniu wysokich dawek kofeiny podczas zapaści, zaczadzenia, omdleń lub zatruć.